Menu

Artysta (The Artist), Francja / Belgia 2011

27 lutego 2012 - Recenzje

Całkiem przyjemny kawałek kina. Nie uważam by było to jakieś arcydzieło, ale dość miły do oglądania przerywnik od codzienności. No i niezbyt często spotykany w naszych czasach hołd dla kina, którego dzisiaj już nie ma. Pełen technicznych rozwiązań rodem sprzed wojny – może poza zbyt dynamicznym jak na tamte standardy montażem, i chyba tylko pasjonaci tego typu filmów będą się naprawdę bawić na tym filmie. Bo jednak dla widza przyzwyczajonego do dzisiejszego języka filmu, i dzisiejszych środków wyrazu, będzie to długie i dość nudne doświadczenie.

Ja zawsze lubiłem stare kino, które bardziej się koncentrowało na opowiadaniu, niż na pokazywaniu. Co prawda może nie byłem aż takim fanem filmów niemych, ale ta niegdysiejsza wrażliwość była dla mnie dużo ciekawsza od tego dzisiejszego „więcej, mocniej, głośniej”. Dlatego cały seans „Artysty” dla mnie był bardzo duża przyjemnością. Świetnie narysowane postaci, które niby oparte są na gwiazdach z tamtych lat – ale nie są schematyczne. Główny bohater, George Valentin, jest czystą przyjemnością do oglądania, zarówno w swojej radosnej wersji, z lat tryumfów kina niemego – jak i w najgorszym upadku, już po wprowadzeniu kina dźwiękowego. Podobnie ma się sprawa z Peppy Miller. Urocza i przyciągająca wzrok, może troszkę zbyt idealna – ale taką drobną wadę można jej wybaczyć.

Ale chyba największym plusem tego filmu jest, oskarowa już, muzyka napisana przez Ludovica Bource. Świetnie korespondująca z kompozycjami z epoki, ale jednocześnie nie trącąca myszką. No i potrafiąca udźwignąć ciężar utrzymania uwagi widza w filmie, w którym nie ma głównego sposobu w jakim scenarzyści usiłują to zrobić. Czyli dialogów. Bo te kilka słów rzuconych w ostatniej scenie można spokojnie pominąć. Warto tutaj powiedzieć, że wspomniany wcześniej Ludovic Bource ma na swoim koncie zaledwie oprawę dźwiękową do kilku filmów – ale po takim soundtracku na pewno będziemy mieli okazję częściej słuchać jego kompozycji. Bo na pewno będą tego warte.

Moja ocena: 8/10

Share