Menu

Fantastic Four: Rise of silver surfer, USA 2007

8 grudnia 2009 - Recenzje

Kilka lat temu pierwsza część &#8222Fantastycznej czwórki&#8221 była typową wysokobudżetową ekranizacją komiksu &#8211 średnio ciekawym filmem rozrywkowym z solidną porcją efektów. Jako że udało się jej uzyskać ponad 150 milion dolarów w kinach, więc doczekaliśmy się sequela. I jak w każdej drugiej części wszystkiego jest więcej: atrakcji, efektów i wrogów. Szkoda tylko, że nie powstał lepszy film. I znowu mamy kłopoty sercowe Sue i Reeda, znowu Niewidzialna Kobieta kończy bez ubrania w miejscu publicznym, znowu Ludzka Pochodnia próbuje działać indywidualnie. Dostajemy do obejrzenia solidną rzemieślniczą robotę, o której mało kto będzie pamiętał po wyjściu z kina, ale która jest na tyle pewna, że zwróci z nawiązką wyłożone pieniądze.

Szkoda, że twórcy filmu wybrali drogę po najmniejszej linii oporu, a nie zdecydowali się skorzystać z możliwości jakie sami sobie stworzyli &#8211 fxbeb mnovyv Avrjvqmvnyaą Xbovrgę, gb zbtyv wą j glz fgnavr mbfgnjvć. Olłol gb cvrxvryavr bqjnżal ehpu, xgóel mbfgnjvłol jvęxfmbść jvqmój m fmpmęxnzv an cbqłbqmr v fcenjvłol, żr svyz jnegl olłol mncnzvęgnavn. N żr mnovpvr obungren zbżr qnć pbś frevv cbxnmnł jpmrśavrw Fhcrezna. Ab nyr cb ebovć pbś qenfglpmartb, fxbeb śjvng Snagnfglpmarw pmjóexv wrfg an fmpmlpvr cbchyneabśpv&#8230

Wygląda na to, że „Fantastyczną czwórkę” zaczyna łączyć z „Spider-manem” więcej niż Stan Lee (tutaj wreszcie jako Stan Lee a nie jakiś kierowca autobusu) – najpierw słaba pierwsza część, potem średnia druga. Mam nadzieję, że nie zaliczy dna, jak Człowiek Pająk, w trzeciej. No ale, póki co, „Narodziny Srebrnego Surfera” można obejrzeć, może bez poczucia obcowania z jakimś wielkim kinem, ale również bez żałowania kilkunastu złotych wydanych na bilet.

Moja ocena: 5/10

Share