Menu

Hunger, W. Brytania 2008

23 grudnia 2009 - Recenzje

Ciężki film do odbioru. Nie tylko dlatego, że dotyczy trudnej tematyki i pokazane są w nim ciężkie do zapamiętania obrazki – ale bardziej przez formę na jaką zdecydowała się reżyser i współscenarzysta w jednej osobie, Steve McQueen. Montaż jest powolny, ujęcia długie. Przez długie okresy z ekranu nie słyszymy żadnego słowa, czasem tylko w tle możemy usłyszeć przemowę w radiu jakiegoś polityka. Sceny dialogowe chyba można policzyć na palcach jednej ręki – i tylko jedna jest tak naprawdę ważna. Dodatkowo muzyka pojawia się bardzo incydentalnie. Tak więc ciężko jest pozostać skupionym przez cały film, nie odpływając i nie przegapiając jakiegoś ważnego ujęcia. Chociaż, nie wiem czy zamiast oglądać całość nie wystarczy obejrzeć jedną, najważniejszą w filmie scenę.

Jest to długa rozmowa pomiędzy Bobbym Sandsem a katolickim księdzem, która jest sfilmowana w pojedynczym ujęciu statycznej kamery. Nie jestem pewien ile ono trwało, ale na pewno powyżej 10 minut – i przez ten czas z napięciem śledzi się rozmowę w której stykają się dwa podejścia do walki z Brytyjczykami o północną Irlandię. Reprezentowane przez skazańca twarde i nieustępliwe, oraz bardziej ugodowe księdza. Tylko że osoby o fundamentalnych oglądach nie da się tak łatwo przekonać, więc rozmowa kończy się długim milczeniem pokonanego księdza. A dla mnie osobiście ta rozmowa była bardzo ciekawa i sporo powiedziała mi o postawach (przynajmniej prawie 30 lat temu) w tym konflikcie.

Wydaje się, że twórcy filmu lekko sympatyzują z twardym podejściem reprezentowanego przez głównego bohatera, ale nie robią tego zbyt przekonująco, zarówno jeśli chodzi o „miękkie” czy też bardziej „twarde” podejście do negocjacji przez separatystów – czy też o dobrych Irlandczyków i złych Brytyjczyków. Oczywiście, co do tego pierwszego możemy się wypowiedzieć z perspektywy wielu lat, gdzie konflikt zdążyła w tym czasie mocno wygasnąć i wiadomo jak to zostało osiągnięte. Podobnie z tym drugim, niby wiadomo że metody jakie były stosowane przez strażników więziennych były złe i sprzeczne z wszystkimi zasadami jakie są we współczesnym świecie – ale też postawa bojowników wymuszała takie środki. A co było pierwsze? Wszyscy wiedzą że jajko. Albo kura.

Szkoda tylko że czasem reżyser uciekał się do łopatologicznego pokazywania pewnych, kiedy nie widział innych możliwości przekazania informacji (jak plączący zomowiec czy też ptaki zwiastujące śmiertelne niebezpieczeństwo), co troszkę nie pasuje do pozostałych części filmu i zaburza trochę rytm narracji. Nie wiem na ile obraz wiezienia pokazywany jest prawdziwy, ale na pewno oglądając taki film cieszę, się że konflikt w Irlandii jest już zażegnany…

Moja ocena 5/10

Share