Menu

Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull, USA 2008

8 grudnia 2009 - Recenzje

Powracanie do tematu po kilkunastoletniej przerwie zawsze łączy się ze sporym ryzykiem. Szczególnie jeśli poprzednie filmy cieszą się sporym uznaniem i miłością szerokiego grona fanów. Bardzo łatwo nowym filmem jest zaliczyć artystyczną klapę (finansową nie, bowiem każdy fan obowiązkowo go zobaczy). Miał okazję się o tym przekonać pomysłodawca postaci doktora Jonesa George Lucas ze swoją kontynuacją „Gwiezdnych Wojen”. Na szczęście „Królestwu Kryształowej Czaszki” daleko jest do poziomu „Mrocznego Widma”. Na pewno nie jest to film na poziomie pierwszej części czy trzeciej przygód naszego kochanego archeologa, ale zdecydowanie przewyższa nieudaną „Świątynię Zagłady”. Film dostarcza solidną porcję przygodowej rozrywki, sporo lepszej od większości filmideł tego gatunku jakie mogliśmy oglądać na ekranach naszych kin w ostatnich latach.

Jest to solidny film, ale niestety nie rewelacyjny. Nie udało się twórcom utrzymać jednolitego tempa dostarczania wrażeń przez cały film – po świetnej scenie w obszarze 51, poziom filmu zaczyna stale się obniżać, czego kulminacją jest średnio interesująca finałowa walka z demoniczną sowiecką agentką. Na szczęście takie smakowite sceny jak walka na rapiery w dżungli czy też sympatyczne wplecenie w treść kawału równie starego jak Indy (czyli to co mówi on do Mutta gdy pierwszy raz pojawiają się agenci KGB) pozwalają na utrzymanie dość wysokiej oceny filmu. Oczywiście można się przyczepić do bzdur serwowanych nam przez scenarzystę (jak pewna latająca lodówka) – ale skoro wierzymy w moc kryształowej czaszki, to dlaczego nie przymknąć oka na inne rzeczy…

Pozostałe rzeczy są na najwyższym poziomie – zarówno efekty, jak atak mrówek, jak i świetnie wyglądające zdjęcia, czy muzyka Johna Williama z nuconym przezemnie na początku motywem – ale do tego twórcy stojący za powstaniem tego filmu nas przyzwyczaili. A na koniec chciałbym podziękować red. Kałużyńskiemu z „Dziennika”, za fantastyczne zespoilerowanie filmu w swojej recenzji. Jak ktoś przeczytał jego tekst, to już nie musi iść do kina – wszystko jest już wyjaśnione…

Moja ocena: 7/10

Share