Menu

Kochanice króla (The Other Boleyn Girl), W. Brytania 2008

8 grudnia 2009 - Recenzje

Możemy w ostatnim czasie oglądać dwa różne podejścia do tego szczególnego okresu w historii Anglii w którym odrywa się ona od kościoła katolickiego, a Henryk VIII żeni się z Anną Boleyn. Jednym jest ten film, a drugim serial, który możemy oglądać na antenie jednej z kodowanych telewizji. Chociaż opowiadają one o tym samym, to różni je kompletnie podejście do tematu. O ile serial skrojony jest pod kątem współczesnego widza, dla którego liczy się „sex, drugs i rock&roll”, to ten film bardziej przypomina słuchowisko radiowe. Jak to dobrze zauważył recenzent bodajże „GW”, cała akcja w tym filmie odbywa się przy pomocy dialogów, które dokładnie wyjaśniają nam to, co możemy zobaczyć na ekranie. I przez to film traci sporo na atrakcyjności – cała akcja spowolniona jest przez fakt, iż postacie muszą nam opowiedzieć o swoich czynach. No, ale jest to ekranizacja powieści – a ta z natury jest opisowa…

Innym sporym minusem filmu jest jego mocno przycięta fabuła. Nie chodzi nawet o to, że sporo wydarzeń jest w nim niezgodnych z naszą aktualną wiedzą historyczną (jak chociażby to, że w rzeczywistości Maria była o parę lat starsza od Anny), ale traktowanie wszystkich wydarzeń „po łebkach”. Postacie pojawiają się i znikają, wydarzenia dzieją jedno za drugim, chociaż tak naprawdę trwały lata – jednym słowem hulaj dusza, piekła nie ma. I szczególnie jest to widoczne w porównaniu z wcześniej wspomnianym serialem. Tam każda postać ma swoją historię – tutaj wprowadzone są troszkę na siłę… Tak jak chociażby Jane Seymour – pojawia się, ma jeden spacer z królem i tyle. Gdyby nie wiedza historyczna, to ta postać kompletnie nie miała by tu sensu. Albo romans króla z Marią – tutaj mamy parę spotkań, ciążę i koniec. A w rzeczywistości ten związek trwał parę lat. Czy teżpostać i działania Henryka VIII – bezwolny i głupi facet który jedyne co potrafi robić, to słuchać swojego przyjaciela schowanego w spodniach. Dla mnie ten film zbyt przypomina jakiś tani romans historyczny, który bierze kilka dat, osób i miejsc i następnie wypełnia puste miejsca w dowolny sposób bez zbytniego ładu i składu.

Moja ocena: 5/10 (w tym punkt za przepiękny duet Portman- Johansson)

Share